Słownikowa definicja głosi, że epistemologia vel teoria poznania to "dział filozofii traktujący o przedmiocie, treści, procesach, sposobach, granicach i kryteriach ludzkiego poznania". Brzmi to tyleż mądrze, co ogólnie. Gdzie na przykład biegnie granica pomiędzy epistemologią a psychologią? Jak odróżnić zmagania teoriopoznawcze od dociekań typowych dla nauk kognitywnych? Można tu powoływać się na kryteria metodologiczne, można też po prostu przyjąć — i wiele w tym będzie słuszności — że linie demarkacyjne są nieostre. Ale można także uprościć definicję, tak jak czyni to Jonathan Dancy w drugim zdaniu Wprowadzenia do współczesnej epistemologii: Epistemologia to studium wiedzy (w najbardziej ogólnym tego słowa znaczeniu) i studium usprawiedliwiania przekonań.
Showing posts with label brytyjska. Show all posts
Showing posts with label brytyjska. Show all posts
24/10/2010
11/08/2010
(367) Year's Best SF 15
Antologie opowiadań fantastycznonaukowych dzielą się, jak wiadomo, na dwa typy: te, które przedstawiają utwory nowe, pisane na zamówienie pod określony temat, oraz te, które zbierają w jednym woluminie teksty opublikowane już wcześniej. Pozorna wada drugiego przypadku — wtórność — pozwala na uwolnienie się od hegemonii czasopism literackich. Cierpliwy czytelnik, zamiast inwestować pieniądze i czas w prenumeratę periodyków, może po prostu poczekać i kupić przysłowiową "tacę" o wszystko mówiącym tytule Year’s Best SF. Przynajmniej cierpliwy anglojęzyczny czytelnik.
Recenzję rzeczonej antologii opublikowałem w Esensji. Można ją znaleźć tutaj. Nawiasem mówiąc, jest dość długa, ale to dwadzieścia cztery zróżnicowane opowiadania pretendujące do miana "najlepszych" zasługują na solidne omówienie. A ile spośród nich to teksty przynajmniej świetne? Cztery:
Robert Charles Wilson, This Peaceful Land — "Akcję osadzono w 1895 r. na południu Stanów Zjednoczonych. 'Alternatywność' dotyczy tu, jakżeby inaczej, Wojny Secesyjnej. Siłę utworu stanowi narastające napięcie, które Wilson buduje sprawnie na dwóch równoległych płaszczyznach. Poprzez wspomnienia narratora poznajemy stopniowo historię alternatywnych Stanów, a jednocześnie razem z głównym bohaterem i jego czarnoskórym towarzyszem odkrywamy pewną mroczną tajemnicę 'tego pokojowego kraju'".
Paul Cornell, One of Our Bastards Is Missing — "W świecie Cornella arystokratyczne obyczaje i struktury społeczne rodem z dziewiętnastego wieku koegzystują z hipertechnologią. Podczas przyjęcia poprzedzającego królewski ślub dochodzi do dosłownego zniknięcia pruskiego dyplomaty. Z zagadką, która może mieć poważne polityczne konsekwencje, musi zmierzyć się major Hamilton".
Peter Watts, The Island — "Znakomita opowieść o Kontakcie wtłoczona w ramy ponurego nastroju, tak typowego dla kanadyjskiego pisarza. Niemożność porozumienia z Obcymi? Jak najbardziej, ale także osamotnienie w bezmiarze kosmicznej pustki i poczucie bezsensowności pracy wykonywanej od eonów dla bardziej zaawansowanej inteligencji. Całość podana w charakterystycznym, nieoszczędzającym czytelnika Wattsowym stylu, który mi osobiście kojarzy się z naszym Dukajem".
Paul Oberndorf, Another Life — "Znakomite, trochę wzruszające, a na pewno nostalgiczne opowiadanie o dziwnej miłości w czasach międzyplanetarnych wojen i seryjnej nieśmiertelności. Autor z bardzo banalnego pomysłu, obywając się bez skomplikowanej intrygi, stworzył perełkę o przemijaniu i potrzebie akceptacji".
Etykietki:
amerykańska,
australijska,
brytyjska,
kanadyjska,
ocenaX,
opowiadania,
recenzja,
sf
10/07/2010
(358) A Survey of Metaphysics
Argument McTaggarta ambitnie dowodzi nieistnienia czasu. Wyobraźmy sobie bowiem, że poproszono nas, byśmy słowami opisali jego bieg, lub, mówiąc konkretniej, rozkład zdarzeń na temporalnej osi. Do dyspozycji mamy dwie strategie powiązane ściśle z dwoma rodzajami wyrażania się o czasie. Przede wszystkim możemy więc używać dynamicznych określeń typu "rok temu", "dzisiaj", "za pięć minut", "za dwa lata", które ustanawiają relacje pomiędzy każdym zdarzeniem a teraźniejszością. Alternatywa polega natomiast na korzystaniu z określeń statycznych, które porządkują wydarzenia w chronologiczny szereg — zdarzenie B miało miejsce trzy dni po zdarzeniu A, ale rok przed zdarzeniem C. W tym drugim przypadku odwołania do chwili teraźniejszej są zbędne (choć wciąż możliwe).

Paradoks McTaggarta polega na tym, że o ile druga strategia opisu czasu jest niewystarczająca, o tyle pierwsza prowadzi do sprzeczności. Określenia statyczne nie oddają istoty czasu, jaką jest nieustająca zmiana; raz ustanowiony szereg chronologiczny zawsze będzie przecież taki sam, bo początek Drugiej Wojny Światowej będzie 21 lat po końcu Pierwszej zarówno jutro jak i w następnym wieku. Zresztą, w analogiczny sposób moglibyśmy opisać przestrzenny porządek jakichś przedmiotów, a nie ulega wątpliwości, że wymiar czasowy różni się w zasadniczy sposób od przestrzennego. Typowa dla czasu zmiana zawiera się więc tylko w określeniach dynamicznych: dzisiaj jutro jest jutrem, ale pojutrzem będzie już futrem, przepraszam, dniem wczorajszym. I tu leży pies pogrzebany: Skoro czas płynie i skoro w jego opisie musimy korzystać z wyrażeń drugiego typu, wygląda na to, iż każde zdarzenie zdarza się jednocześnie w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. "To absurd", zakrzyknie chłopski filozof. "Każde zdarzenie najpierw jest w przyszłości, potem w teraźniejszości, a wreszcie w przeszłości". Niestety, odpowiada McTaggart, stosując stopniowanie typu najpierw-potem-wreszcie, tłumaczymy bieg czasu biegiem czasu. A inaczej się nie da. Zatem: albo sprzeczność, albo regres.
Przegląd metafizyki E. J. Lowe'a nie jest bynajmniej poświęcony różnorakim metafizycznym paradoksom, choć znajdziemy ich tutaj więcej: zagadkę statku Tezeusza, paradoks tysiąca i jednego kota (nie mylić z kotem Schrödingera), Zenonowe paradoksy ruchu, problem nieprzystających części Kanta (Kanta jest problem, nie części). Zgodnie ze swą nazwą, podręcznik dokonuje przeglądu głównych dziedzin i zagadnień metafizyki: od meta-metafizyki, poprzez problematykę tożsamości, zmiany, konieczności, możliwości, przyczynowości, warunkowości, agencji, działań, zdarzeń, czasu i przestrzeni, a skończywszy na uniwersaliach i partykulariach. Wydech.
Lektura fascynująca, choć wymagająca skupienia i czasu. Lowe traktuje swoją książkę jako wprowadzenie w temat, używa więc nietechnicznego języka, ale wodolejstwa u niego nie znajdziemy. Wręcz przeciwnie: Całość jest treściowo gęsta. Niejako przy okazji podręcznik udowadnia, że ze wszystkich przedmiotów humanistycznych metafizyka ma najwięcej wspólnego z naukami ścisłymi. I że za używanie przymiotnika "metafizyczny" jako synonimu "paranormalny" należy się mocne klapśnięcie indorem.
★★★★☆☆
Subscribe to:
Posts (Atom)

